|
Po rozpadzie grupy HALLS z polskiej sceny MTB zniknął Marcin Karczyński. Zawodnik ten jednak dalej trenuje i w tym sezonie można go było spotkać na kilku wyścigach między innymi na Klasyku Kłodzkim.
Marcin powiedz na jakim dystansie startowałeś i jak Ci poszło? Startowałem na dystansie mini 82km, jechaliśmy całą grupą kadry MTB i dla nas był to po prostu trening. Założenia były takie aby jechać w grupie, każdy z zawodników dawał zmiany i dopiero na ostatnim podjeździe rozpoczęliśmy ściganie. Generalnie jechało mi się dobrze. Jak Ci się podobał wyścig? Wyścig w porządku, bardzo lubię te tereny i uwielbiam tu trenować. Na zgrupowaniu w Zieleńcu przebywam któryś raz z kolei i myślę, że to bardzo dobre miejsce dla kolarzy. Szkoda, że stan polskich dróg utrudnia nam jazdę na rowerze ale z Zieleńca jest blisko do Czech dlatego tam jeździmy i jestem zachwycony tamtejszymi podjazdami. Kotlina Kłodzka to jednak nie tylko szosa, znajdują się tu wspaniałe trasy gdzie możemy trenować na rowerach górskich. Powiedz co się z Tobą działo po rozpadnięciu grupy HALLS? Na koniec sezonu 2008 zostałem bez klubu dlatego musiałem coś zrobić i założyłem własny klub. Zawsze byłeś uważany za specjalistę od sztafety. Czy przygotowując się do sezonu trenowałeś z myślą o starcie w sztafecie? W tym sezonie zmieniłem charakter treningu, nastawiłem się całkowicie na ściganie w XC i widzę rezultaty. Tydzień temu ścigałem się w maratonie na dystansie mega i jechało mi się rewelacyjnie, przegrałem na finiszu z Czechem i zająłem drugie miejsce. Jakie masz plany na drugą część sezonu? Najważniejsza impreza dla mnie to Mistrzostwa Świata w sztafecie, przy okazji także kilka imprez amatorskich między innymi 23 sierpnia maraton w Zieleńcu. Rozmawiał Konrad Górniak mtbpro |